środa, 07 czerwiec 2017 21:57

Przeprowadził zabieg aborcyjny na ponad 48000 dzieci. Potem wyciągnął kleszczami bijące serce dziecka.

Napisał

To miał być rutynowy zabieg aborcyjny w drugim trymestrze ciąży. Kobieta miała już osiem aborcji, a ten zabieg miał być dziewiątym z kolei, jak to opisuje były serbski aborter Stojan Adasevic w filmie dokumentalnym ?The First Hour?.

Adasevic, który jest teraz liderem ruchu pro-life w Serbii, przeprowadził ponad 48000 aborcji zanim wątpliwości dotyczące tych zabiegów skłoniły go do zaprzestania działalności - alternatywne źródła twierdzą, że liczba ta była bliższa 60000 zabiegów.

Adasevic przypisuje swoją konwersję na stronę za życiem dwóm rzeczom: niezwykłej serii snów oraz szczególnie niepokojącemu doświadczeniu, któremu został poddany, gdy przeprowadzał zabieg, który miał być rutynową aborcją. Opisuje procedurę w następujący sposób:

Otworzyłem brzuch, rozdarłem łożysko, wody płodowe się wylały, przystąpiłem do pracy wewnątrz za pomocą kleszczy służących do przeprowadzania zabiegu aborcyjnego. Złapałem za coś, lekko zmiażdżyłem, wyjąłem i odrzuciłem na ceratę. Spojrzałem, a na ceracie leżała ręka - całkiem spora ręka. Dziecko miało z 3, może 4 miesiące. Nie miałem miarki, żeby ją zmierzyć.

W trzecim miesiącu nienarodzone dziecko jest już uformowane, ma palce u rąk i stóp. Wszystkie organy i struktury ciała są już obecne. Dziecko ma już swój własny, wyjątkowy odcisk palca, oddycha za pomocą płynu owodniowego i przygotowuje się do życia poza brzuchem matki. Adasevic kontynuuje swoją opowieść:

Ktoś przypadkowo rozlał trochę jodyny na stole, a ręka spadła w ten sposób, że końcówki nerwów weszły w kontakt z jodyną. Co się stało? Spojrzałem i powiedziałem: ?mój Boże, ta ręka się porusza?. Niemniej jednak kontynuowałem swoją pracę z kleszczami, znowu coś złapałem, zmiażdżyłem i wyciągnąłem. Myślałem sobie, żeby ?to tylko nie była noga?. Wyciągnąłem i spojrzałem. To była noga.

Chciałem położyć ostrożnie wyciągniętą nogę na stole, tak by nie znalazła się nieopodal poruszającej się ręki. Gdy jednak opuszczałem ramę, to gdzieś za moimi plecami usłyszałem uderzenie. Podskoczyłem z wrażenia i automatycznie mój uchwyt na kleszczach się rozluźnił. W tym momencie wyciągnięta ręka przekoziołkowała w powietrzu i upadła obok ręki.

Spojrzałem - zarówno ręka jak i noga poruszały się same z siebie. Ja jednak raz jeszcze skierowałem swoje narzędzie do brzucha i zacząłem miażdżyć wszystko w środku. Myślałem sobie, że by dopełnić ten obrazek potrzebuję jeszcze tylko serca. Nie przestawałem miażdżyć, miażdżyć i miażdżyć do momentu, gdy byłem pewien, że wszystko w środku zamieniło się w papkę i po raz kolejny wyjąłem kleszcze.

Gdy wyciągałem młóckę z brzucha, myślałem, że wyciągam fragmenty kości, które złożyłem na ceracie. Spojrzałem raz jeszcze i zobaczyłem ludzkie serce, kurczące się i rozprężające. Bijące, bijące, bijące. Myślałem, że oszaleję. Widziałem jak bicie serca staje się słabsze, coraz wolniejsze, aż wreszcie całkowicie ustało. Nikt nie mógł widzieć tego co widziałem na własne oczy i być bardziej przekonany niż ja byłem - właśnie zabiłem istotę ludzką.

 

To przedziwne i okropne doświadczenie otworzyło oczy Adasevicowi na horror tego co robił. Mocne spotkanie z człowieczeństwem nie narodzonej istoty w ostry sposób kontrastowało ze szkoleniem, które otrzymał. W filmie dokumentalnym Adasevic opisuje swoją codzienną rutynę aborcjonisty:

Były dni, gdy przeprowadzałem po 20, 25, 30, a nawet 35 aborcji. Pracowałem wtedy pięć dni w tygodniu.

 

Został wyszkolony w taki sposób, by postrzegać nienarodzone dziecko jak podczłowieka. Został nauczony, że życie nie zaczyna się do momentu, gdy dziecko się narodzi.

Uczyli nas i pouczali, że życie zaczyna się z pierwszym krzykiem dziecka. Gdy dziecko nabiera powietrza i zaczyna krzyczeć. Aż do tego momentu istota ludzka jest jak każdy inny organ w ciele kobiety, tak jak wyrostek robaczkowy. Usunięcie wyrostka robaczkowego z ciała kobiety nie jest morderstwem.

Jedynie dziecko, które się urodziło i krzyczało, mogło zostać zabite. Jeśli nie krzyczało, to nie można było mówić o morderstwie. Z tego powodu, zaraz po porodzie, dzieci wsadzało się głową do wody. W tym momencie dziecko wciąga w płuca wodę zamiast powietrza i już nie będzie krzyczeć. W związku z tym nie rozpatrywano tego jako morderstwa. To straszne, ale tak wtedy robiono.

 

Aborcja i dzieciobójstwo były wtedy moralnie dopuszczalne i legalne. Adasevic zaczął poddawać to pod wątpliwość po tym jak zaczęły nawiedzać go niezwykłe sny. Jak opisuje to film dokumentalny:

Śniła mi się piękna polana pełna dzieci i młodych ludzi, którzy bawili się i śmiali. W wieku od 4 do 24 lat. Gdy jednak się do nich zbliżałem, to uciekali przede mną krzycząc ze strachu. Człowiek przybrany w czerń i biały habit patrzył na mnie w milczeniu.

Sen powtarzał się każdej nocy, a ja budziłem się zlany zimnym potem. Pewnej nocy zapytałem człowieka w czerni i bieli o to kim jest. ?Nazywam się Tomasz z Akwinu?.

?Dlaczego nie zapytasz kim są te dzieci?? Zapytał mnie święty Tomasz.

?To są ci, których zabiłeś podczas zabiegów aborcyjnych?, powiedział mi.

 

Święty Tomasz z Akwinu mógłby się wydawać dziwną postacią w tym anty-aborcyjnym śnie. Nie odnosił się bezpośrednio do aborcji w swoich pismach, ani nie wierzył, że życie zaczyna się od poczęcia. Wierzył, że dusza nie wchodzi do nienarodzonego dziecka aż do 40 dnia po poczęciu (w przypadku chłopców) lub 80 dnia (w przypadku kobiet).

Od jakiegoś czasu technologia badań USG jest dostępna ludziom i pokazuje nam zdjęcia poruszających się nienarodzonych dzieci. Nowa technologia nie poruszyła jednak Adasevic - zaczęły go jednak nawiedzać sny.

Po swoim poruszającym doświadczeniu podczas zabiegu i pod wpływem nawiedzających go snów, Adasevic przekazał szpitalowi wiadomość, że nie będzie już więcej przeprowadzał zabiegów aborcyjnych. Jego konwersja za życiem kosztowała go bardzo dużo:

Nigdy wcześniej nie było lekarza w komunistycznej Jugosławi, który odmówiłby przeprowadzania zabiegów aborcyjnych. Obcięli moją wypłatę o połowę, wyrzucili moją córkę z jej pracy i nie pozwolili mojemu synowi studiować na uniwersytecie.

Adasevic zajął się pracą nad przemienieniem umysłów i serc ludzi. Za jego sprawą wyprodukowano i wyświetlono pro-lifeowy film dokumentalny w serbskiej telewizji. Jego dramatyczna historia konwersja przyprawia o ciarki na ciele, ale jest również bardzo inspirująca. Zadedykowany swojej pracy aborcjonista stał się bohaterem ruchu pro-life.

Mimochodem warto wspomnieć, że Adasevic zawdzięcza swoje życie błędowi innego aborcjonisty. Jego matka była w ciąży z nim i chciała mieć możliwość przystąpienia do zabiegu aborcyjnego swojego dziecka. Jednak aborter sknocił zabieg i Adasevic urodził się żywy.

źródło:

https://www.lifesitenews.com/pulse/he-aborted-over-48000-babies.-then-he-pulled-a-babys-beating-heart-out-with?utm_content=buffere4a4b&utm_medium=social&utm_source=%20lifesitenews%2Bfacebook&utm_campaign=buffer

Czytany 7430 razy