W debacie o rozwodzie często powtarza się uspokajającą formułę: dzieci są elastyczne, szybko się adaptują, a skoro rozwód jest dziś powszechny, stał się też dla nich łatwiejszy. Kilka dekad badań podłużnych — śledzących te same dzieci przez lata, a nawet ćwierć wieku — rysuje obraz bardziej niepokojący. Skutki rozwodu rzadko są dramatyczne od razu. Często ujawniają się dopiero w dorosłości, gdy dzieci rozwiedzionych rodziców same próbują budować trwałe związki.
Dziedzictwo, którego się nie spodziewano
Najgłośniejsze i najdłuższe badanie tego typu przeprowadziła amerykańska psycholog Judith Wallerstein. W 1971 roku rozpoczęła obserwację ponad stu dzieci rozwiedzionych rodziców i śledziła ich losy przez 25 lat — od dzieciństwa, przez młodość, po dojrzałość. Wyniki opisała w trzech książkach, z których ostatnia, The Unexpected Legacy of Divorce, stała się punktem odniesienia dla całej dyskusji.
Jej główny wniosek przeczył panującemu optymizmowi. Wallerstein twierdziła, że dzieci wprawdzie uczą się radzić sobie z rozwodem, ale jego największe żniwo przychodzi później — w dorosłości, gdy wchodzą w związki romantyczne. Opisywała, jak dorosłe dzieci rozwodu często mają poczucie, że ich relacje są z góry skazane na porażkę, unikają konfliktu i boją się zobowiązań. Niepowodzenie w miłości wydaje im się przesądzone, nawet gdy obiektywnie wszystko układa się dobrze.
Wallerstein porównała tę grupę z rówieśnikami wychowanymi w tych samych okolicach, w rodzinach nienaruszonych — także tych, w których rodzice mierzyli się z trudnościami, ale postanowili pozostać razem. Różnica w sposobie, w jaki obie grupy postrzegały miłość, zobowiązanie i trwałość relacji, była jej zdaniem wyraźna i długotrwała.
Jedną z osób, które po latach napisały do Wallerstein, była 23-letnia kobieta, którą badaczka przytacza pod imieniem Greta. Jej rodzice rozwiedli się po 23 latach pozornie udanego małżeństwa — i właśnie to okazało się dla niej najtrudniejsze. Skoro związek, który wydawał się dobry, mógł przetrwać 23 lata i mimo to się rozpaść, jak ona miałaby uwierzyć w trwałość własnego? Greta opisywała, że pragnie małżeństwa bardziej niż czegokolwiek, a jednocześnie boi się go tak bardzo, że w ogóle nie chce wychodzić za mąż. Każdy jej związek kończył się, bo — jak pisała — była zbyt „przylepna”, sparaliżowana lękiem, że ukochany odejdzie nazajutrz. Ten lęk popychał ją do zachowań, które ostatecznie odpychały partnerów, spełniając jej najgorszą obawę. Historia Grety jest podręcznikowym obrazem mechanizmu, który Wallerstein opisywała u całego pokolenia: lęk przed porzuceniem, który sam staje się przyczyną porzucenia.
Wallerstein odnotowała też wątek rzadziej poruszany w badaniach nad rozwodem — jego wpływ na życie duchowe. Część dorosłych, którzy do niej pisali, wyznawała, że ich wiara w Boga była przez lata zachwiana doświadczeniem z dzieciństwa. Dotyczyło to przede wszystkim osób porzuconych przez jednego z rodziców we wczesnym dzieciństwie; zawód i poczucie opuszczenia stawały na drodze do tego, by szukać oparcia w religii. Jednocześnie — co Wallerstein również zaznacza — dla innych wiara okazała się ratunkiem: dawała reguły i strukturę, których brakowało w rozchwianym świecie, a wspólnota kościoła bywała źródłem pocieszenia. Ten dwoisty obraz jest istotny: rozpad rodziny potrafi naruszyć najgłębszą warstwę zaufania dziecka — także zaufania do Boga rozumianego jako trwała, niezawodna miłość — ale wspólnota wiary bywa też tym, co pozwala je odbudować.
Dzieci z rozwodów są gorsze
Najbardziej wiarygodnego obrazu dostarczają metaanalizy socjologa Paula Amato — badania, które zbierają i ważą wyniki dziesiątek niezależnych prac. W metaanalizie z 1991 roku (wspólnie z Bruce’em Keithem) Amato zestawił 92 badania porównujące dzieci z rodzin rozwiedzionych i nienaruszonych. Wniosek: dzieci rozwodu osiągały gorsze wyniki w szerokim spektrum miar dobrostanu.
W aktualizacji z 2001 roku, obejmującej 67 nowszych badań z lat 90., obraz się utrzymał. W porównaniu z dziećmi rodziców trwale małżeńskich, dzieci rozwiedzionych rodziców nadal osiągały istotnie niższe wyniki w zakresie osiągnięć szkolnych, zachowania, przystosowania psychologicznego, obrazu samego siebie oraz relacji społecznych.
Amato wskazywał, że konflikt między rodzicami jest osobnym i silnym źródłem szkód, niezależnie od struktury rodziny. To właśnie ten wątek bywa wykorzystywany do argumentacji, że liczy się konflikt, nie rozwód — choć dane Amato pokazują, że oba czynniki są istotne.
Lęk przed porzuceniem i erozja zaufania
Poza statystyką osiągnięć szkolnych badania opisują też subtelniejszy, głębszy mechanizm. Dla małego dziecka rodzice są centrum jego świata i gwarantem bezpieczeństwa. Rozwód — nawet przeprowadzony spokojnie — narusza to poczucie. U części dzieci rodzi się lęk, który psychologowie wiążą z bezpieczeństwem przywiązania: skoro miłość rodziców do siebie nawzajem mogła się skończyć, to czy miłość do dziecka również jest warunkowa i przemijająca?
Ten lęk przed porzuceniem nie zawsze jest wypowiadany. Często ujawnia się dopiero lata później — w trudności z zaufaniem partnerowi, w unikaniu bliskości, w przekonaniu, że trwała więź jest czymś kruchym i niepewnym. Wallerstein opisywała to jako erozję zaufania do samej możliwości trwałej miłości. Dziecko traci nie tylko jeden dom, ale i wewnętrzny wzorzec tego, że związek dwojga ludzi może przetrwać.
Rozwód nie jest dla dziecka zdarzeniem neutralnym, które „szybko mija”. Pozostawia ślad, który u części dzieci ujawnia się dopiero w dorosłości i dotyka najbardziej intymnej sfery — zdolności do budowania trwałych więzi.
Integralna, kochająca rodzina to dobro, które warto chronić. Tam, gdzie małżeństwo przeżywa kryzys, w pierwszej kolejności należy sięgać po realne środki ratunku, jak terapia małżeńska, zanim rozstanie stanie się jedynym wyjściem. Cień, o którym mówią badania, pada nie na rodziców, lecz na dzieci.
Źródła: Judith S. Wallerstein, Julia M. Lewis, Sandra Blakeslee, „The Unexpected Legacy of Divorce: The 25 Year Landmark Study” (2000); Paul R. Amato, Bruce Keith, „Parental Divorce and the Well-Being of Children: A Meta-Analysis”, Psychological Bulletin (1991); Paul R. Amato, „Children of Divorce in the 1990s: An Update of the Amato and Keith Meta-Analysis”, Journal of Family Psychology (2001).