Unia Europejska pracuje nad rozporządzeniem, które ma zmusić Polskę do prawnych zmian, polegającym na uznawaniu adopcji dokonanych przez pary jednopłciowe poza granicami naszego kraju. Eksperci ostrzegają, że to próba zalegalizowania handlu ludźmi, za którymi stoją liczne interesy na duże pieniądze.
W 2022 roku Komisja Europejska chciała zmusić unijne kraje do legalizowania adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Dokument jednak nie wszedł w życie z powodu sprzeciwu m.in. Polski i Węgier. Teraz, po zmianie rządów w obu krajach, pomysł powrócił. Ministrowie sprawiedliwości unijnych państw debatowali o projekcie rozporządzenia ws. uznawania rodzicielstwa w rejonach transgranicznych. Mowa o ciągłości praw rodzicielskich niezależnie od modelu rodziny i sposobu narodzin dziecka.
Rząd polski w sprawie adopcji dzieci przez pary jednopłciowe ma wciąż niejasne stanowisko. W maju tego roku rząd Donalda Tuska przyjął rozporządzenie ws. transkrypcji aktów małżeństwa dla par jednopłciowych zawartych za granicą, co otwiera już furtkę, do dalszych ustępstw wbrew polskiej Konstytucji, a w konsekwencji może doprowadzić do zmiany jej zapisu o małżeństwie jako o związku kobiety i mężczyzny.
Na dzień dzisiejszy ustawa o statusie osoby najbliższej – przyjęta przez sejm i senat RP – nie weszła w życie dzięki vetu prezydenta Karola Nawrockiego. Decyzja Prezydenta RP nie zniechęca, ani nie zatrzymuje aktywistów i polityków, chcących prócz małżeństw jednopłciowych, zalegalizować surogację, co stanie się początkiem handlu ludźmi.
Ani władze Unii Europejskiej, ani rządy poszczególnych państw członkowskich nie widzą w tym nic złego.
foto: internet