Znakomita niemiecka publicystka i autorka Birgit Kelle podczas spotkania w Warszawie wypowiadała się w tak ważnej i wciąż w Polsce słabo nagłośnionej kwestii handlu małymi dziećmi, ale także kobietami.

Dziecko można zamówić sobie legalnie za 30-50 tysięcy euro. Produkt można wybrać na tak zwanych dziecięcych targach lub w Internecie. Musi on spełniać kryteria (płeć, kolor oczu, skóry itd.), wycenia się go, klasyfikuje, poddaje kontroli technicznej, jeśli jest wybrakowany lub nie spełnia oczekiwań – utylizuje. W ten sposób zupełnie odziera się go z ludzkiej godności. Marże zysku są wysokie, możliwości ogromne. Dzieci poczyna się i rodzi w sterylnych zachodnich klinikach lub na obskurnych farmach krajów ubogich oraz o niskich standardach legislacyjnych, takich jak Ukraina, Tajlandia, Cypr, Meksyk. Zdarza się, że tak wyprodukowanych ludzi wykorzystuje się jako robotników w fabrykach i kopalniach, jako dzieci-żołnierzy, jako niewolników seksualnych i dawców narządów. Wiele z nich spełnia rolę żywych zabawek dla rozpieszczonych bogatych zachodnich nabywców, celebrytów, vipów, majętnych i znanych osobistości często o preferencjach homoseksualnych.

Sama surogacja jest najnowszą formą wyzysku kobiet. Wykorzystanie kobiet jako inkubatorów to prostytucja 2.0. Macierzyństwo ogranicza się tu do roli maszyny rozrodczej, a dzieci bezlitośnie odbiera się po porodzie i przerzuca jak towar eksportowy. Kobiety, które najczęściej biorą udział w tym procederze, pochodzą z krajów biednych. Przemysł surogacji płaci im źle, nie zapewnia im odpowiedniej opieki zdrowotnej ani odszkodowań, gdy coś pójdzie nie tak. Podejmują się one macierzyństwa zastępczego, często z braku środków do życia lub chcąc zapewnić podstawowe warunki bytowe swoim rodzinom. Ryzykują przy tym utratę zdrowia, mierzą się z poważnymi konsekwencjami psychologicznymi po oderwaniu od dzieci, które nosiły w swoich łonach.

Przeczytaj książkę:

Birgit Kelle rozprawia się również z logiką feminizmu

Czy kobieta w XXI wieku jest naprawdę wolna? Czy może – paradoksalnie – coraz bardziej podporządkowana nowym formom przemocy, tym razem ukrytym pod hasłami „wyzwolenia”? W swojej książce Żywy towar. Jak feminizm wykorzystuje kobiety niemiecka dziennikarka i publicystka Birgit Kelle stawia te pytania z odwagą i precyzją, które trudno zignorować. To nie jest książka przeciw kobietom. To książka dla kobiet – ale przeciwko ideologii, która, zdaniem autorki, zawłaszczyła kobiecość i uczyniła z niej przedmiot politycznego handlu.

Kelle rozprawia się z tzw. czwartą falą feminizmu, która – jak pisze – przestała walczyć o prawa kobiet, a zaczęła kształtować nową kobietę według wzorca oderwanego od biologii, macierzyństwa i rzeczywistych potrzeb. Feministyczne elity, pisze autorka, nie reprezentują kobiet, ale własne ideologie. W imię „równości” kobiety są dziś zachęcane do porzucenia macierzyństwa, wchodzenia w wyczerpujące struktury zawodowe, a nawet – do poddawania się zabiegom hormonalnym i chirurgicznym w imię „wolności wyboru”.

Najmocniejsze fragmenty książki dotyczą właśnie komercjalizacji ciała kobiety. „Żywy towar” to nie tylko tytuł – to przestroga. Kelle pokazuje, jak kobiety stały się dziś towarem: w przemyśle pornograficznym, surogatce, reklamie i medycynie transseksualnej. I co ważne – ta komercjalizacja dzieje się przy pełnym poparciu części środowisk feministycznych, które – jak zauważa autorka – dawno przestały bronić kobiety przed uprzedmiotowieniem, a zaczęły je legitymizować.

Autorka nie ucieka od kontrowersji. Otwiera tematy tabu, w tym instrumentalne traktowanie kobiet w ruchach LGBTQ+, zagrożenia związane z ideologią gender w edukacji, czy politykę równości, która – zdaniem Kelle – prowadzi do segregacji i inżynierii społecznej. Jej styl jest bezkompromisowy, miejscami ostry, ale zawsze osadzony w faktach. To nie są moralne połajanki – to głos kobiety, która sama jest aktywna zawodowo, matką i żoną, i która mówi z perspektywy własnego doświadczenia.

„Żywy towar” to książka dla tych, którzy nie boją się trudnych pytań: o sens kobiecości, o to, kto dziś naprawdę reprezentuje kobiety i w czyim interesie mówi się o „wolności wyboru”. To ważna pozycja w debacie o granicach emancypacji, o wartości różnicy płci i o tym, czy w pogoni za równością nie tracimy tego, co najcenniejsze: tożsamości.

Zapraszamy do obejrzenia spotkania z Birgit Kelle:

Autor