Główną agendą propagandy feministycznej jest pozbyć się kobiecości i ograniczyć przywileje mężczyzn. Feministki są przekonane, że kobiecość jest głównym powodem męczarni ekonomicznej, politycznej i seksualnej. Zatem, postanowiły odebrać dziewczynkom lalki, dać w zamian kij palantowy i procę, aby wyrosły z nich wspaniałe kobiety, rewolucjonistki sprawnie rzucające granatami, a w najgorszym przypadku równe mężczyznom. Cóż, to co było dziewiętnastowiecznym gadaniem, w wieku dwudziestym wprowadzono w życie.
Tak, ideologia feminizmu jest negacją kobiecości pod każdym względem. Feministki zaprzeczyły, że są kobietami. Oświadczyły, że nie potrzebują żadnej ochrony. Przecież, to był główny powód do zaatakowania instytucji małżeństwa. której celem jest zalegalizować pożycie płciowe kobiety z mężczyzną oraz dać ochronę kobiecie i dzieciom z niej poczętym. Czyż nie jest dziwne, że rabunek domu i rodziny socjologowie liberalni określili „naukowo”, jako „przemiany społeczne”, jako „urbanizacja’, bądź jako ”mechanizacja’ życia społecznego? To tak, jakby wysadzenie domu w powietrze nazwać „zmianą architektoniczną”. Niby to jest prawdą, ale jak bardzo zwodniczą.
Skoro małżeństwo stało się niewskazane, należało zna¬leźć zastępstwo. Romantycy i feminizujący reformatorzy społeczni zaproponowali kobietom tak zwaną „wolną miłość”; czyli, związek z mężczyzną doraźny i cudzołożniczy. Związek bez zobowiązań długofalowych, gdyż miał być bezdzietny. Parasolem ochronnym stał się rytuał zapobiegania ciąży. Zazdroszcząc mężczyznom orgazmu, feministki postanowiły żyć, jak domokrążny rębajło.
Przecież, Casanova z romansów pisanych dla podlotków, był produktem fantazji feministycznej. Uwodził kobiety, gwałcił je i nimi pogardzał, włóczył się po burdelach, gdzie rąbał panie bez wytchnienia. Oczekując na kolejną okazję, komponował, pisał wiersze, układał wzory ma¬tematyczne i robił sute interesy finansowe. Czasami, pojedynkował się, tj. usuwał rywali. — O naiwności, kierujące się zawiścią penisa kobiety postanowiły żyć tak, jak żył ich Casanova.
Ideologia feminizmu obiecała rozwiązły styl życia dla wszystkich. To są równe prawa w sferze seksualnej, bez względu na wiek i stan cywilny. Kopiując mężczyzn w każ¬dym calu, przy okazji narzuciły nam rozwiązłość, która nie jest dominującą cechą męskości. Wygląda to mocno podejrzanie.
Małżeństwo musiało być odrażające dla feministek, ponieważ przypominało im, że są kobietami. Zdając sobie sprawę, że kobiety nadal będą wychodzić za mąż, postanowiły stworzyć dla nich furtkę, przez którą zawsze będą mogły uciec. Mam tutaj na myśli rozwód. Istotnie, liberałowie wprowadzili w życie prawo rozwodowe głównie na żądanie feministek.
Uprawomocnienie i spopularyzowanie rozwodu sugeruje każdemu, że związek małżeński nie jest czymś wyjątkowo ważnym i nie zobowiązuje kobiety w ogóle. Rola płciowa kobiety została pozbawiona znaczenia społecznego. Umożliwiono kobiecie ucieczkę przed konsekwencjami aktywności płciowej tak wewnątrz małżeństwa, jak i poza nim. Skoro mężczyzna kopuluje i nie zachodzi w ciążę, to kobieta również nie powinna chodzić brzemienna po pracowicie spędzonej nocy; niby to jest logiczne, nieprawdaż?
Cóż, dla kobiety, stosunek płciowy nigdy nie będzie eksperymentowaniem, czy też zdobywaniem doświadczenia. Kopulacja jest dla niej albo wszystkim, albo niczym. Kobieta jest stworzona do przyjęcia nasienia i do dawania życia. Wprawdzie, może nasienie zdeponować w prezerwatywie, ale nie zdoła zrobić uniku psychicznego. Odmawiając przyjęcia nasienia, pozbawia siebie dostępu do pełnego zadowolenia z pożycia płciowego. Zapobieganie ciąży i aborcja dają kobiecie o wiele mniej kontroli nad sobą, aniżeli jej się wydaje. Jej ego zostaje zranione. Niszczy siebie samą jako kobietę. Zaszywa się w świecie urojeń, pragnąc być taką samą jak mężczyzna.
Muszę tutaj dodać, że każde zabójstwo jest wyrażeniem złej woli w jej najgorszym wydaniu. Zabijanie opiera się na wrogości aktywnej i nikt z mordujących nie czuje się szczęśliwy. Nawet wówczas, gdy uczynił to podświadomie. Stąd, każde usunięcie ciąży jest dla kobiety dramatem, gdyż zabija dziecko własne. Niepokoju wewnętrznego nie są w stanie złagodzić nawet najbardziej wyszukane „okoliczności łagodzące”.
Niestety, wśród kobiet zmaskulinizowanych ciąża jest uważana jako choroba, a nie jako pełna gala kobiecości. Coraz częściej, kobiety „wyzwolone”, gdy zajdą w ciążę, to dostają mdłości i wymiotują, przez co podświadomie usiłują pozbyć się płodu. Taka kobieta jest w stanie zupełnego załamania. Ma bóle głowy, bezsenne noce, stany lękowe i depresję. Pragnie uciec przed rzeczywistością. Nie raz, kończy swoje męki i udręki w klinice aborcyjnej, spędzając płód. O ile urodzi dziecko, to w pierwszych chwilach je odtrąca, gdyż zaprzecza swojej kobiecości. Za wszelką cenę pragnie stać się mężczyzną, któremu zazdrości penisa. Taka matka nigdy nie ma więcej dzieci jak jedno, a najwyżej dwoje, i nigdy nie karmi niemowlęcia piersią.
Wyrzekanie się macierzyństwa musi kobietę doprowadzić do oziębłości płciowej. Sprawcą jest tutaj ciągły niepokój aby „nie wpaść”, jest brak pewności, czy jej „partner” nie oleje ją już dnia następnego, dla atrakcyjniejszej samiczki. Przecież, jest „wolny” tak samo jak ona.
Wyżywając się w kopulacji nieokiełzanej, jako zastępstwie macierzyństwa, kobiety szybko odkryły, że wprawdzie mogą kopulować do woli, lecz uzyskują z tego niewielką rozkosz zmysłową, lub żadną.
Cóż, nawet wówczas, gdy uda się seksapilowatej sufrażystce zwabić mężczyznę do łóżka (co obecnie jest sztuką nie lada) i zaznać orgazmu wielokrotnego, to mimo wszystko dochodzi do wniosku, że nadal czegoś jej brakuje i następnego dnia ma „kaca”, Dlaczego tak jest? Otóż, mężczyzna jest dla kobiety jedynie środkiem do celu, a nie celem są mym w sobie. Kobieta poszukuje w mężczyźnie zaspokojenia. Pod wpływem masowej propagandy libertyńskiej, zaspokojeni seksualne jest kojarzone z orgazmem; Wprawdzie, orgazm jest rzeczą nie bez znaczenia, jednak pełne zaspokojenie wymaga jeszcze poczucia całkowitej akceptacji ze strony mężczyzny (dogadzającego). Potwierdzenie akceptacji zawiera się w zobowiązaniach długofalowych, jak danie dachu nad głową, dostrzeganie w partnerce kopulacyjnej kobiety, co jest związane nierozerwalnie z prokreacją i pomaganie jej w wypełnianiu wszelkich czynności kobiecych. Aby stosunek płciowy mógł być w pełni zadowalający, kobieta w swojej świadomości musi szczerze pragnąć zostać matką. Bez tego pragnienia, mając na względzie wyłącznie ekstazę orgazmiczną, będzie niezaspokojona zmysłowo i rozdrażniona. Orgazm nigdy nie może być celem samym w sobie.
Obowiązek zaznawania orgazmu, narzucony nam przez twórców „wyzwolenia seksualnego”, zawyżył do absurdu wartość młodości. Obecnie, to nawet siedemdziesięciolatki usiłują udawać podlotki. Taka kobieta musi być przeceniana, gdyż brakuje jej mądrości, która przychodzi z doświadczeniem. Wyłącznie. Przecież, ileż to razy kobieta dojrzała dochodzi do upokarzającego wniosku, że krasnoludki, w które wierzyła, nie istnieją, że obrała złą drogę w marszu przez życie. Rzeczy, które były dla niej wyjątkowo ważne, okazały się nieistotne. Dlaczego? Ponieważ, ma znaczenie wyłącznie życie, a nie martwota, którą są kolczyki z diamentami, futro, samochód z importu oraz wyskrobane dziecko (embrion). Nic dziwnego, że w czasach dzisiejszych tak wiele kobiet umiera, w wieku podeszłym, bez przekonania, że żyły pełnym życiem z pełnią kobiecości. Recepta feministyczna na pełnię szczęścia zawodzi.
Kiedy na nowo ożył ruch na rzecz odrestaurowania tradycyjnego modelu rodziny, u kobiet zainteresowanie feminizmem osłabło. Zadowoliły się zdobytym prawem do głosowania i poczęły rodzić dzieci ponownie.
CDN
źródło: dr Romuald Gładkowski „Ofiara rewolucji”, Toronto 1992