Sąd Najwyższy USA orzekł w sprawie Mirabelli v. Bonta, że prawo stanowe nie może zabraniać szkołom informować rodziców o tym, że ich dziecko identyfikuje się jako osoba innej płci ani zmuszać szkół do używania wybranych przez dziecko imion i zaimków wbrew woli rodziców. W przełomowym orzeczeniu 6:3 Sąd Najwyższy przywrócił ogólnostanowy zakaz i stwierdził, że kalifornijska praktyka ukrywania przed rodzicami społecznej tranzycji dziecka w szkole prawdopodobnie narusza zarówno klauzulę wolności wyznania z Pierwszej Poprawki, jak i klauzulę należytego procesu z Czternastej Poprawki.

Historia rodziny Poe

Sprawa dotyczy rodziny Poe (tożsamość chroniona przez sąd). Córka — „Child Poe” — uczęszczała do szkoły w okręgu Clovis Unified i od początku siódmej klasy (jesień 2022) zaczęła identyfikować się jako chłopiec. Przez cały rok szkolny szkoła traktowała ją jak chłopca — bez wiedzy rodziców. Podczas zebrań z rodzicami żaden nauczyciel ani pracownik szkoły nie poinformował ich o sytuacji ani nie odnosił się do dziewczynki używając imienia i zaimków, których na co dzień używano w klasie. Na początku ósmej klasy dziewczynka próbowała popełnić samobójstwo i trafiła do szpitala. Dopiero wtedy rodzice dowiedzieli się od lekarza, że córka ma dysforię płciową i funkcjonuje w szkole jako chłopiec. Kilka miesięcy później dziewczynka trafiła ponownie do szpitala — tym razem hospitalizowana przymusowo — z powodu ryzyka samookaleczenia. W nowej szkole, do której trafiła w dziewiątej klasie, nauczyciele i pracownicy nadal używali jej chłopięcego imienia i zaimków rodzaju męskiego — powołując się na obowiązek wynikający z prawa stanowego Kalifornii — wbrew wyraźnym instrukcjom rodziców.

Historia rodziny Doe

Rodzina Doe stanęła wobec podobnych kłamstw ze strony szkoły. Gdy córka była w siódmej klasie, rodzice skonfrontowali dyrektora szkoły z podejrzeniem, że szkoła używa dla ich córki chłopięcego imienia za plecami rodziców. Dyrektor wyjaśnił, że prawo stanowe zabrania szkole ujawniania rodzicom jakichkolwiek informacji dotyczących identyfikacji płciowej dziecka bez jego zgody.

Sprzeciw nauczycieli

Sprawa zaczęła się, gdy Elizabeth Mirabelli i Lori Ann West — katolickie nauczycielki ze szkoły podstawowej Escondido Union School District — stanęły przed trudnym wyborem: czy okłamywać rodziców na temat tożsamości płciowej ich dzieci w szkole, naruszając własną wiarę, czy ryzykować represje zawodowe. Szkoła przekazała nauczycielkom wewnętrzną listę siedmiu uczniów identyfikujących się z płcią przeciwną, ich preferowanych imion i zaimków oraz informację o tym, czy rodzice są świadomi sytuacji. Sześcioro z nich miało rodziców niewiedzących o niczym. Szkoła nakazała nauczycielkom używać jednego zestawu imion i zaimków w klasie, a innego podczas rozmów z rodzicami.

Droga sądowa

Nauczycielki zwróciły się o pomoc do katolickiej organizacji prawnej Thomas More Society i pod jej wpływem weszły na drogę sądową w 2023 roku. Jeszcze w tym samym roku federalny sędzia Roger Benitez wydał pierwszy w historii wstępny zakaz sądowy blokujący okręgowi szkolnemu możliwość ukarania nauczycielek za odmowę okłamywania rodziców. Sąd stwierdził, że polityka szkół krzywdzi jednocześnie dzieci, rodziców i nauczycieli.

W 2024 roku Thomas More Society rozszerzyło powództwo o prokuratora generalnego Kalifornii Roba Bontę i gubernatora Gavina Newsoma jako pozwanych, przekształcając sprawę w pozew zbiorowy. W grudniu 2025 roku sędzia Benitez wydał stały zakaz sądowy blokujący ogólnostanową politykę sekretności płciowej. Zaledwie dwa tygodnie później IX Okręgowy Sąd Apelacyjny zawiesił ten wyrok, przywracając obowiązywanie polityki ukrywania tożsamości płciowej uczniów przed ich rodzicami. Siedem tygodni po tym Sąd Najwyższy USA głosami 6 konserwatywnych sędziów do 3 stanął po stronie rodziców i zablokował prawo Kalifornii, powołując się na klauzulę wolności wyznania z Pierwszej Poprawki i klauzulę należytego procesu z Czternastej Poprawki. Thomas More Society otrzymało 4,5 mln dolarów zwrotu kosztów zastępstwa prawnego.

Kontekst polski

Decyzja Sądu Najwyższego USA może stanowić przestrogę w kontekście stopniowego rozszerzania orzecznictwa sądowego w Polsce w kwestii tożsamości płciowej dzieci. W lutym 2026 roku Sąd Apelacyjny w Rzeszowie uznał, że szkoła nie może odmówić uczniowi zwracania się do niego zgodnie z preferowanym imieniem i zaimkami, powołując się na dane metrykalne dokumentacji — bo nie istnieje prawo, które by ją do tego zobowiązywało. Nauczyciele prędzej czy później staną więc przed podobnym dylematem jak ich amerykańskie koleżanki: czy zatajać przed rodzicami, że w szkole traktują ich dziecko jako osobę innej płci. Zmuszanie do tego nauczycieli byłoby pogwałceniem ich wolności sumienia. Sprawa Mirabelli pokazuje, że bez jasnych regulacji ustawowych chroniących prawa rodziców, kolejne orzeczenia sądów mogą stopniowo zawężać ich rolę w wychowaniu dzieci — tak jak stało się to w Kalifornii.