Jeżeli ktoś by jeszcze nie wiedział, to przypomnę, iż prezydenci kluczowych polskich miast- Gdańska, Warszawy, Krakowa, Poznania, czy Wrocławia – ochoczo wspierają wszelkie programy oraz imprezy uderzające w rodzinę, małżeństwa (jako związek mężczyzny i kobiety), naturę ludzką oraz moralność chrześcijańską. Dlatego organizacje LGBTQ mają zapewniony patronat miejskich władz opcji liberalnych, mają łatwiejsze możliwości na oddziaływanie społeczne, co ma miejsce chociażby podczas tzw. parad równości, które regularnie są dofinansowywane i cyklicznie organizowane na terenie naszego kraju.
Brak chęci dostrzegania skutków promocji wszelkich dewiacji przez pracowników administracji państwowej, brak profilaktyki w ochronie najmłodszych obywateli, sprawia jedynie, że tego typu inicjatywy mają podatny grunt w szkołach, gdzie młodzież indoktrynowana „bezpiecznym” hedonizmem, staje się coraz bardziej bezbronna wobec zawodowych animatorów, za którymi stoi – bądź co bądź – autorytet urzędników państwowych, parlamentarzystów i nierzadko nauczycieli.
Systematyczne uwierzytelnianie postaw niezgodnych z obecną Konstytucją (Art. 18 Konstytucji RP, który definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny), lekceważenie systemu wartości, do którego wciąż się odwołuje Rzeczpospolita Polska, relatywizuje postawy społeczne, szczególnie w środowiskach ludzi, którzy wchodzą w swoje dorosłe życie. Wchodzą w dorosłość już z przetrąconym kręgosłupem moralnym i z odwróconym systemem wartość.
Rok po roku obserwujemy tego typu zjawiska z różnym natężeniem i rok po roku, ci których wybieramy, aby nas reprezentowali w urzędach i w parlamencie, zdają się tego problemu nie dostrzegać.
foto: internet