21 kwietnia 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w pełnym składzie 27 sędziów uznał, że węgierska ustawa z 2021 roku narusza samą tożsamość Unii Europejskiej zapisaną w art. 2 Traktatu o UE. To pierwszy w historii UE wyrok, w którym państwu członkowskiemu postawiono zarzut naruszenia art. 2 TUE oraz art. 1 Karty Praw Podstawowych UE dotyczącego nienaruszalności godności ludzkiej.

Ustawa, która zaczęła się od pedofilii

Będąca przedmiotem decyzji TSUE węgierska ustawa nr LXXIX z 2021 roku o surowszych środkach prawnych wobec sprawców przestępstw pedofilskich oraz o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony dzieci miała w swoim pierwotnym kształcie charakter stricte karny: zaostrzała kary za przestępstwa seksualne wobec dzieci, rozszerzała listę zawodów zakazanych dla skazanych pedofilów oraz tworzyła przeszukiwalny rejestr pedofilów dostępny dla rodziców i pracodawców. Kluczowy przepis zakazujący treści LGBT dla nieletnich nie był częścią oryginalnego projektu — został dodany jako poprawka rządowej koalicji Fideszu w ostatniej chwili, tuż przed głosowaniem. Właśnie ta technika legislacyjna — „przemycenia” zakazu treści LGBT do ustawy anty-pedofilskiej — stała się centralnym zarzutem Komisji Europejskiej.

Ustawa zmienia ustawę o ochronie dzieci z 1997 roku, dodając do niej przepis: „W systemie ochrony dzieci państwo chroni prawo dziecka do tożsamości odpowiadającej jego płci urodzenia”. Oraz: „Zabrania się udostępniania osobom poniżej osiemnastego roku życia treści pornograficznych, a także treści przedstawiających seksualność jako cel sam w sobie, propagujących lub ukazujących odejście od tożsamości odpowiadającej płci urodzenia, zmianę płci oraz homoseksualizm”. Podobne zmiany objęły ustawę o reklamie oraz zasady oznaczania programów kategorią 18+.

W uzasadnieniu ustawy rząd powołuje się na realizowanie konstytucji węgierskiej — art. XV i XVI, które deklarują, że Węgry otaczają dzieci szczególną ochroną, a każde dziecko ma prawo do ochrony i opieki niezbędnej do właściwego rozwoju fizycznego, psychicznego i moralnego.

Cztery lata drogi do wyroku

Postępowanie trwało niemal cztery lata. W lipcu 2021 roku Komisja Europejska wszczęła formalne postępowanie naruszeniowe. W lipcu 2022 roku sprawa trafiła do Trybunału. Do kwietnia 2023 roku większość państw członkowskich UE i Parlament Europejski dołączyły jako strony skarżące — w tym Polska, której rząd Donalda Tuska przystąpił do skargi w kwietniu 2024 roku. W listopadzie 2024 roku sprawa była rozpatrywana przez wyjątkowy skład pełnego Trybunału złożonego ze wszystkich 27 sędziów. W czerwcu 2025 roku rzecznik generalna Tamara Ćapeta wydała wstępną opinię popierającą skarżących we wszystkich zarzutach. Wyrok zapadł 21 kwietnia 2026 roku.

Co orzekł Trybunał

Trybunał stwierdził naruszenie przez Węgry prawa UE na poziomie prawa pierwotnego i wtórnego — dotyczącego usług na rynku wewnętrznym, Karty Praw Podstawowych UE (art. 1, 7, 11, 21), art. 2 TUE oraz ogólnego rozporządzenia o ochronie danych (RODO).

Po raz pierwszy w historii Komisja Europejska powołała się bezpośrednio na art. 2 TUE — przepis głoszący demokrację, praworządność i prawa człowieka jako „wartości założycielskie” UE — jako samodzielną podstawę prawną w postępowaniu naruszeniowym przed Trybunałem. Wyrok nakazuje Węgrom uchylenie lub zmianę ustawy LXXIX z 2021 roku. Problem w tym, że węgierska konstytucja zawiera przepisy, które są z tym wyrokiem sprzeczne.

Nieograniczone kompetencje Brukseli?

Wyrok ten jest krokiem w kierunku budowy scentralizowanego systemu władzy w Brukseli. Z jednej strony Trybunał przyznał sobie kompetencję do ostatecznego rozstrzygania o zakresie własnych kompetencji; z drugiej — opierając się bezpośrednio na ogólnych zasadach z art. 2 TUE — kompetencje te stają się praktycznie nieograniczone. Pojęcia takie jak „tolerancja”, „niedyskryminacja” czy „praworządność” stają się narzędziami pozwalającymi zakwestionować każdy akt prawny państwa członkowskiego, który można interpretować jako sprzeczny z tymi wartościami. Wyrok nie tylko kwestionuje węgierską ustawę, ale podważa prawo Węgier do autonomicznego stanowienia prawa w obszarach dotychczas uważanych za suwerenne — takich jak ochrona dzieci i edukacja.

Stanowi to niebezpieczny precedens dla innych krajów — w tym Polski. Skoro TSUE może nakazać zmianę ustawy opartej na konstytucyjnym obowiązku ochrony dzieci, to ten sam instrument może zostać użyty wobec każdego kraju, który uchwali podobne prawo. I nie będzie konieczna zmiana konstytucji przez samą UE — wystarczy, że krajowe przepisy wykonujące konstytucję zostaną uznane za niezgodne z wartościami, które Bruksela sama definiuje.

Wyrok TSUE nie zmienia węgierskiej konstytucji formalnie — ale w istocie orzeka, że jej wykonanie w tym konkretnym zakresie jest niemożliwe bez naruszenia prawa unijnego. To subtelniejsze, ale i groźniejsze narzędzie niż bezpośrednia ingerencja konstytucyjna. Bruksela nie musi już zmieniać konstytucji — wystarczy, że uzna jej wykonanie za niezgodne z wartościami, które sama definiuje.